Tona certyfikowanego pelletu drzewnego kosztuje we wrześniu 2026 roku nawet 2600 zł, czyli o ponad 1000 zł więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Skokowy wzrost wydatków na ogrzewanie sprowokował interwencję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który oficjalnie zbadał powody rynkowego zamieszania. Dla właścicieli domów wnioski urzędników oznaczają jedno: taniej przed zimą już nie będzie, a rachunki za cały sezon wzrosną o tysiące złotych.

Koniec lata przyniósł fatalne wiadomości dla właścicieli domów jednorodzinnych, którzy ogrzewają budynki biomasą. Jeszcze we wrześniu 2025 roku tonę wysokiej klasy granulatu można było bez problemu kupić za około 1400 zł. Obecnie w lokalnych składach i marketach budowlanych ceny pelletu klasy A1 regularnie osiągają pułap 2200–2600 zł za tonę.
Dla przeciętnego gospodarstwa domowego, które zużywa w trakcie chłodnych miesięcy 4 tony opału, oznacza to wydatek rzędu 9000–10 400 zł zamiast ubiegłorocznych 5600 zł. Wzrost łącznego kosztu o niemal 4800 zł uderza bezpośrednio w domowy budżet tuż przed nadejściem pierwszych przymrozków.
Tak skokowy rajd cenowy wzbudził podejrzenia konsumentów, że na rynku doszło do nielegalnego porozumienia największych graczy. Sprawą zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W opublikowanym komunikacie UOKiK jednoznacznie wykluczył istnienie zmowy cenowej wśród producentów i dystrybutorów biopaliw stałych.
Urząd ustalił, że obecna sytuacja to efekt klasycznej dysproporcji pomiędzy popytem a podażą. Popyt na ekologiczny opał bije w Polsce rekordy, podczas gdy baza surowcowa do jego produkcji pozostaje sztywna.
Głównym motorem napędowym zapotrzebowania okazała się wymiana źródeł ciepła w ramach programów antysmogowych. Liczba gospodarstw domowych ogrzewanych pelletem i drewnem wzrosła do około 450 tysięcy, co oznacza przyrost o ponad 90 tysięcy kotłów w stosunku do 2023 roku. Z kolei tartaki i zakłady obróbki drewna nie wytwarzają wystarczającej ilości trocin i wiórów, by zaspokoić tak gwałtowny skok produkcji.
Cykl rynkowy biomasy rządzi się stałymi regułami. Najlepszym momentem na zakup jest zazwyczaj późna wiosna – kwiecień oraz maj, gdy po wygaszeniu pieców popyt zamiera, a producenci oferują rabaty magazynowe.
W 2026 roku wiosenny dołek pozwolił na zakupy w średniej cenie około 1720 zł za tonę. Trend odwrócił się jednak błyskawicznie:
Eksperci rynku opału są zgodni: szansa na powrót do stawek rzędu 1700–1800 zł przed końcem zimy jest bliska zeru. Jesienią popyt wchodzi w tradycyjną fazę szczytową, a składy muszą płacić więcej za transport i przetwórstwo surowca drzewnego.
Kluczowym czynnikiem wpływającym na ostateczny rachunek za ogrzewanie będzie przebieg pogody na przełomie roku. Przy łagodnym listopadzie i grudniu rynek może ustabilizować się na obecnych poziomach, zapobiegając drastycznym niedoborom w mniejszych miejscowościach.
Jeśli jednak styczeń i luty przyniosą fale silnych mrozów, presja popytowa natychmiast wzrośnie. Realistyczny scenariusz rynkowy na sezon grzewczy zakłada, że ceny detaliczne pelletu utrzymają się w przedziale 2300–2700 zł za tonę.
Osoby, które odkładają zakup opału w nadziei na nagłe posezonowe promocje w listopadzie, ryzykują nie tylko wyższymi kwotami, ale też wydłużonym czasem oczekiwania na dostawę.
Jednorazowy wydatek rzędu 10 tysięcy złotych to potężne obciążenie dla domowego budżetu. W obecnych realiach rynkowych kluczowe staje się rozsądne zarządzanie płatnościami oraz wykorzystanie sprawdzonych mechanizmów oszczędnościowych.
Sporym wsparciem przy tak dużej płatności mogą być aktualne promocje bankowe z premią gotówkową za otwarcie konta lub karty. Przy wydatku rzędu kilku tysięcy złotych spełnienie warunków obrotu bezgotówkowego jest kwestią jednej transakcji w składzie opału lub markecie. Zdobycie bonusu powitalnego rzędu 400–650 zł czy moneybacku od transakcji pozwala bezpośrednio obniżyć realny koszt zakupu nawet o kilkaset złotych, co odpowiada cenie kilkunastu worków paliwa.
Dodatkowo, kupując opał z dostawą, warto rozważyć płatność kartą kredytową z okresem bezodsetkowym bądź bezpieczne raty 0%, które pozwalają rozłożyć ciężar wydatku na kilka miesięcy bez ponoszenia kosztów odsetkowych.
Niezmiennie przestrzegamy przed podejrzanie tanimi ofertami w mediach społecznościowych, gdzie granulat bywa oferowany za 1100–1300 zł z wymogiem natychmiastowej przedpłaty na konto – w zdecydowanej większości przypadków są to próby wyłudzenia pieniędzy od poszukujących oszczędności kupujących. Bezpieczniej jest kupować u zweryfikowanych dostawców z możliwością płatności przy odbiorze towaru.
Oficjalne źródło informacji: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.