
Każdy laureat otrzyma Bon 100 zł do Allegro drogą mailową. Bon (karta podarunkowa) ma formę kodu, który należy wpisać na stronie transakcyjnej podczas zakupów w Allegro. Tutaj znajduje się regulamin korzystania z bonów Allegro: https://allegro.pl/regulaminy/regulamin-kart-podarunkowych-allegro-4GDAboO2OFR
Wszystkim uczestnikom konkursu serdecznie dziękujemy, a zwycięzcom gratulujemy. Laureaci dodatkowo otrzymają od nas wiadomości email wraz z bonem 100 zł do Allegro:
| LP | ODPOWIEDŹ |
| 1 | Najchętniej pieniądze podczas wakacji wydaję na wspomnienia – tylko dziwnym trafem mają one smak lodów, zapach świeżej kawy i kształt kolejnego talerza lokalnego jedzenia. Portfel mówi „stop”, ale serce odpowiada ” to przecież wakacje!”. |
| 2 | Jako że jestem Januszem biznesu i Ulką Spryciulką w wakacje, zwłaszcza pod ich koniec, najchętniej wydaję pieniądze na… rzeczy na przyszłą wiosnę i lato! Wszystko jest teraz przecenione bo sezon się kończy więc wszystkie kurteczki, buty, długie spodnie ale też sprzęt do ogrodu typu taczki, sekatory, odżywki, nasiona… Moją największą zdobyczą są cebulki kwiatowe które były przecenione 70% ! Zaszalałam i kupiłam cebulek za ok. 600 zł i po przecenie wyszło jakieś 200 zł. Część cebulek sobie przechowam (skoro mogą w sklepie w magazynie leżeć to u mnie tym bardziej) a część wsadziłam do ziemi. Mamy ciepłe lato więc we wrześniu, gdy innym już wszystko przekwita – ja będę mieć burzę kwiatów w ogrodzie. Szach mat działkowicze! |
| 3 | Jestem dość oszczędną osobą, staram się nie wydawać pieniędzy na głupie rzeczy – ale akurat we wakacje jest mi trudniej o oszczędności gdyż moją pasją jest podróżowanie i to jest czas gdy często gdzieś wyjeżdzamy rodzinką (2+1). Przerobiliśmy kupionego vana na kampervana więc często udajemy się w spontanicznie podróże, bo nie musimy rezerwować żadnych noclegów (nocujemy „na dziko”, nie na kempingach) – więc lwia część naszych wydatków to PALIWO. Nie powiem że chętnie wydaję na to pieniądze (bo nie jest to rzecz namacalna jak np hulajnoga elektryczna, ekspres do kawy) ale jest to konieczne jeśli chcę się zwiedzić trochę świata. Ostatnio byliśmy we Francji (Alzacja, Prowansja, Lazurowe Wybrzeże + Monako) i łącznie zrobiliśmy 5000km . A mając na uwadzę strasznie drogie paliwo we wszystkich krajach okolicznych (ponad 2 Euro za litr diesla) to dużo wydaliśmy na paliwo …ale było warto. Mnóstwo wspomnień, przygód, fajnych miejsc, krajobrazów. W okresie wakacyjnym LODY – to wydatek na który chętniej wydaję pieniądze. W ciepłych krajach , w ciepłe miesiące aż żal nie zjeść codziennie lodów – tyle pysznych smaków jest obecnie w każdym kraju że głowa boli 😉 CHętnie też wydaję pieniądze na „wejścia”, bilety wstepu – ALE do atrakcji w NATURZE – typu park narodowy, kanion itp. Mniej chętnie na kościoła czy muzea – ale jeśli czytam po opiniach że warto – to też na to idą pieniądze. A i kuchnia – staramy się próbować regionalne potrawy, stąd oprócz gotowania w vanie, staramy się w danym regionie spróbowac czegoś występujące tylko tam (jak np podpłomyk alzacki). |
| 4 | Na wakacjach najchętniej wydaję pieniądze na to, czego nie da się spakować do walizki, czyli na fajne wspomnienia. Lubię spontanicznie skręcić w nieznaną uliczkę, zjeść coś, czego nie potrafię wymówić, wypić kawę w miejscu z widokiem, za który aparat w telefonie powinien dostać podwyżkę, a wieczorem usiąść gdzieś nad wodą i pomyśleć: „Dobra, właśnie po to się pracuje”. Nie żałuję też pieniędzy na lokalne jedzenie, bo moim zdaniem poznawanie kraju zaczyna się od kuchni, a kończy pytaniem: „Czy naprawdę dam radę zjeść jeszcze deser?”. Najwięcej jednak wydaję na spontaniczność, np. dodatkową wycieczkę, bilet na łódź, wynajem skutera czy ten jeden nieplanowany wyjazd, który później okazuje się najlepszym wspomnieniem całych wakacji. Bo rzeczy mogą się znudzić, saldo na koncie kiedyś się odbuduje, ale historii zaczynających się od „nie mieliśmy tego w planach…” nie da się kupić za żadne pieniądze. |
| 5 | Odpowiadając na Wasze pytanie: u mnie większość budżetu idzie na… absurdalnie wielkie dmuchańce do wody i magnesy na lodówkę. 😂 Co roku obiecuję sobie przed wyjazdem, że tym razem będę rozsądna i nie kupię żadnych zbędnych rzeczy. A potem docieram na miejsce i nagle okazuje się, że absolutnie potrzebuję dwumetrowego dmuchanego krokodyla (na którym i tak popływam może ze dwa razy) i kolejnego magnesu, chociaż na drzwiach lodówki brakuje mi już miejsca. A tak całkiem serio, to najchętniej wydaję kasę na ten typowy, wakacyjny luz. Czyli na lody jedzone o dziwnych porach, wynajęcie leżaka, żeby nie męczyć się na ręczniku i po prostu – na święty spokój. Na urlopie kupuję sobie prawo do tego, żeby w ogóle nie patrzeć na zegarek! |
| 6 | Najchętniej pieniądze na wakacjach wydaję na wydarzenia, które najmocniej zostaną mi w pamięci i które później często z tęsknotą wspominam. W tym roku planuję zrealizować marzenie mojego życia (mam 56 l.) i we wrześniu udać się z kolegami na 7 dni (wbrew sprzeciwom żony) popływać jachtem po Chorwacji. Tak – na to chętnie wydam pieniądze. |
| 7 | Na wakacjach najchętniej wydaję pieniądze na jedzenie, ale nie na to z menu z trzema gwiazdkami. Wolę zapłacić za coś, co wygląda jak lokalny sekret – małą piekarnię, budkę z jedzeniem, targowy przysmak albo kawę w miejscu, do którego trafia się przypadkiem. Czasem wydam też parę złotych na autobus donikąd, jeśli dzięki temu mogę zobaczyć, jak naprawdę żyją ludzie w danym miejscu. W końcu pamiątką z wakacji nie musi być magnes na lodówkę – może nią być smak, zapach albo historia, której nie było w przewodniku. |
| 8 | Na wakacjach wydaję pieniądze najchętniej na swoje i rodziny przyjemności, na lody i gofry, pyszne jedzenie razem z rodziną, na zabawy z córką. Wszelkie zwiedzanie atrakcji nad morzem, rybki nad Bałtykiem, to radość dla całej naszej rodziny i na to przeznaczam pieniądze na wakacjach. Wtedy nie oszczędzam, bo cały rok czekam na wakacyjny wyjazd, aby wydać te pieniądze i cieszyć się z pobytu nad morzem oraz umilić całej rodzinie wspólne chwile. Lubię patrzeć, jak moja żona i córeczka relaksują się na wakacjach, jak korzystają z uroków nad Bałtykiem, jak uśmiech jest na ich twarzach. Pieniądze to dodatek do wakacji, który pozwala nam zrealizować swoje marzenia. Kocham Bałtyk za niezapomniane chwile, za cudowne zachody słońca, za to, że mogę przy nim zapomnieć o codzienności i wspaniale się odprężyć. On mnie wycisza, uspokaja, skłania do refleksji. Przy nim odnajduję harmonię duszy i ciała, błogi spokój, regeneruję organizm i czuję, że żyję. |
| 9 | W czasie wakacji lubię kupić bilet i wsiąść do pociągu byle jakiego a właściwie nie do byle jakiego tylko do parowozu Pt47-65 który co sobotę wyjeżdża z Wolsztyna do Poznania. To jeden z ostatnich regularnie kursujących parowozów w Europie. Czasem jadę sam , czasem z kimś. Zabieram też do pociągu rower składak i plecak. Parowóz z wolna rusza buchając parą i gwiżdżąc wprawiając w ruch wielkie koła. Mam mapę ścieżek rowerowych i chodników z dopuszczonym ruchem rowerowym w Poznaniu. Z dworca w Poznaniu jest blisko do Międzynarodowych Targów Poznańskich. Tam często kupuję różne drobne pamiątki z wystaw motoryzacyjnych , budowlanych , elektroniki , ogrodnictwa , meblarstwa. W wielkiej hali z oszklonym dachem rosną drzewa. Dużo się dzieje w tym miejscu. Nieraz odwiedzam też poznański rynek żeby odpocząć w kawiarni przy lodach lub rogaliku. Czekam aż pojawią się o godzinie 12 na wieży ratuszowej mechaniczne koziołki. Na mapie sprawdzam trasy którymi jeszcze nie jechałem. Często jadę wzdłuż Warty. W poprzednich latach odwiedziłem Muzeum Archeologiczne z wystawą o początkach Polski , Centrum Kultury Zamek , Stare ZOO i Nowe. Z wszystkich tych miejsc mam zakupione bilety które zostawiam na pamiątkę. Kupuję też magnesy , piny i przypinki często po dwa egzemplarze bo wymieniam się nimi na specjalnym forum dla kolekcjonerów. Robię dużo zdjęć które następnie wywołuje już w Wolsztynie. To pewna inwestycja bo pamięć ludzka jest zawodna. Zdjęcia w komputerze mogą zniknąć przez awarie , wirusy. Zdjęcia w telefonie podobnie. Pendrive i płyty cd też się psują. Gdy mamy zdjęcia w fizycznej wersji nasze wspomnienia są bezpieczniejsze jak pieniądze w banku. |
| 10 | Zdecydowanie i bez najmniejszych wyrzutów sumienia wydaję na dziką wolność. Mogę spać w najtańszym, obskurnym hostelu na skrzypiącym łóżku, mogę przez tydzień żywić się wyłącznie suchą bułką z pomidorem, ale NIGDY nie będę oszczędzać na spotkaniu z naturą. Uciekam z betonowej dżungli właśnie po to, by poczuć, że naprawdę oddycham, więc moje pieniądze bez żalu płyną na bilety wstępu do parków narodowych, dzikich rezerwatów i na wynajem sprzętu, który pozwala mi się w tę naturę wtopić. Wynajmuję kajaki, by dopłynąć do ukrytych zatoczek, biorę SUP-a, by witać świt na środku krystalicznego jeziora, płacę za lokalnych przewodników, którzy zabierają mnie z dala od utartych szlaków, gdzie nie docierają głośne wycieczki. Płacę za to, by stanąć na krawędzi klifu i czuć na twarzy uderzenia wiatru, by zobaczyć na własne oczy potęgę wodospadu, którego huk zagłusza myśli, albo by z zapatrzoną, dziecięcą fascynacją obserwować dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Pamiątki wylądują w koszu, luksusowe hotele zlewają się w pamięci w jedno, ale te momenty, kiedy czuję się absolutnie, bezkreśnie wolna w objęciach Matki Natury – to są emocje, za które oddam każdą złotówkę. |