W wielu polskich domach na dnie szuflad lub w piwnicach wciąż zalegają aluminiowe i mosiężne monety z czasów PRL. Choć większość z nich ma jedynie wartość sentymentalną, na rynku aukcyjnym w tym tygodniu padają kolejne rekordy cenowe za unikatowe egzemplarze. Sprawdź, które konkretne roczniki i detale decydują o zarobku rzędu kilkunastu tysięcy złotych i jak bezpiecznie spieniężyć domowe zbiory bez utraty ich wartości.

Rynek numizmatyczny w Polsce przeżywa w ostatnich miesiącach prawdziwe oblężenie, a rekordowe transakcje aukcyjne rozpalają wyobraźnię osób porządkujących rodzinne pamiątki. Na fali rosnących cen rzadkich kruszców i zabytkowych walorów coraz więcej Polaków zaczyna przeszukiwać strychy w poszukiwaniu zapomnianych monet z czasów Polski Ludowej. Trzeba jednak wyraźnie oddzielić obiegowe mity od twardych realiów finansowych, w których zaledwie ułamek procenta menniczych pamiątek reprezentuje faktyczną fortunę.
Większość monet z aluminiowego okresu PRL-u wybito w nakładach sięgających setek milionów sztuk. Zwykłe, zarysowane i zmatowiałe monety jednozłotowe czy dwudziestogroszówki są skupowane w portalach ogłoszeniowych na wagę, osiągając stawkę zaledwie kilkunastu złotych za kilogram. Istnieją jednak unikatowe warianty produkcyjne, błędy mennicze oraz wyjątkowo rzadkie roczniki, za które profesjonalni inwestorzy są gotowi zapłacić równowartość nowego samochodu z salonu.
Podstawową zasadą rynku kolekcjonerskiego jest rzadkość występowania danego waloru oraz popyt ze strony zamożnych inwestorów. Najdroższą i najbardziej pożądaną monetą z okresu PRL pozostaje słynne 10 groszy z 1973 roku, pod warunkiem że na rewersie pod łapą orła brakuje znaku warszawskiej mennicy. Na oficjalnych aukcjach numizmatycznych egzemplarze w perfekcyjnym stanie zachowania osiągały kwoty od 15 000 do nawet 33 000 zł.
Kolejnym legendarnym okazem jest obiegowa moneta 5 złotych z 1958 roku z Rybakiem, w odmianie z tak zwaną wąską trawą i charakterystyczną kropką przy postaci rybaka. Standardowe wydania tej monety kosztują zaledwie kilkadziesiąt złotych, jednak egzemplarze próbne oraz wczesne bicia z rzadkim układem stempla regularnie przekraczają próg 10 000 – 14 000 zł. Wielu kolekcjonerów poluje również na 1 złoty z 1957 roku wybity w niklu lub odmiany ze stemplem głębokim, których ceny oscylują wokół 3 000 – 4 500 zł.
| Moneta i rocznik | Cecha szczególna | Szacunkowa wartość rynkowa |
|---|---|---|
| 10 groszy (1973) | Brak znaku mennicy pod łapą orła | 15 000 zł – 30 000 zł |
| 5 złotych z Rybakiem (1958) | Wąska trawa, wariant ze słoneczkiem | 8 000 zł – 14 000 zł |
| 1 złoty (1957) | Stop aluminium lub nikiel, stan I | 2 500 zł – 4 500 zł |
| 10 groszy (1962) | Egzemplarz w stanie menniczym (MS) | 800 zł – 1 800 zł |
| Destrukty mennicze | Podwójne bicie, przesunięcie stempla | 500 zł – 5 000 zł |
Dużą wartość rynkową mają również tzw. destrukty mennicze i wady technologiczne, które legalnie opuściły mennicę. Należą do nich monety z przesuniętym rdzeniem, z podwójnym odbiciem rantu, odwróconym rewersem (odwrotki) lub wybite na krążku przeznaczonym pod zupełnie inny nominał. Takie anomalie są natychmiast wyłapywane przez ekspertów i osiągają wysokie ceny na licytacjach domów aukcyjnych.
Wycena numizmatyczna opiera się na międzynarodowej skali Sheldona, w której najwyższą notą jest stan menniczy (oznaczany symbolami MS60–MS70). Jeśli moneta trafiła do obiegu, ocierała się w kieszeniach o inne bilonowe krążki i straciła fabryczny połysk, traci status waloru inwestycyjnego. Egzemplarz ze skazami powierzchni jest wart zaledwie ułamek ceny perfekcyjnie zachowanej sztuki wyciągniętej wprost z woreczka bankowego.
Profesjonalni kolekcjonerzy korzystają z usług firm gradingowych, takich jak amerykańskie NGC lub PCGS. Eksperci zamykają zweryfikowaną monetę w trwałym, plastikowym pudełku (tzw. slabie) wraz z unikalnym numerem certyfikatu i twardą notą jakościową. Moneta posiadająca certyfikat renomowanego laboratorium gradingowego sprzedaje się znacznie szybciej i osiąga znacznie wyższe stawki na portalach aukcyjnych.
SPRAWDŹ AKTUALNY RANKING KONT OSZCZĘDNOŚCIOWYCH I ZABEZPIECZ ZYSK ZE SPRZEDAŻY
Osoby posiadające w domu wartościowe zbiory nie powinny decydować się na pochopną sprzedaż w przypadkowych lombardach czy na lokalnych targowiskach staroci. Prowadzący takie punkty handlarze doskonale zdają sobie sprawę z niewiedzy klienta i oferują jedynie niewielki ułamek rzeczywistej stawki katalogowej. Optymalnym kanałem sprzedaży rzadkich walorów są profesjonalne domy aukcyjne (np. Warszawskie Centrum Numizmatyczne, Gabinet Numizmatyczny D. Marciniak czy Niemczyk).
Domy aukcyjne pobierają wprawdzie prowizję od sprzedaży (zwykle od 10% do 20%), lecz zapewniają dostęp do zweryfikowanych kolekcjonerów z całego świata. Dodatkowo renomowane instytucje biorą na siebie pełną odpowiedzialność za profesjonalne sfotografowanie, opisanie i zabezpieczenie licytacji. W przypadku popularniejszych monet o wartości od kilkuset do tysiąca złotych dobrym rozwiązaniem pozostają specjalistyczne grupy kolekcjonerskie lub platformy z programem ochrony kupujących i sprzedających.
Sprzedaż prywatnych zbiorów numizmatycznych wiąże się z konkretnymi przepisami prawa podatkowego, o których wielu początkujących sprzedawców zapomina. Zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT), sprzedaż rzeczy ruchomych nie podlega opodatkowaniu, o ile nastąpiła po upływie 6 miesięcy od nabycia. Okres ten liczy się od końca miesiąca, w którym weszliśmy w posiadanie monety (np. poprzez spadek czy darowiznę).
Jeśli monety były w posiadaniu rodziny przez wiele lat, transakcja jest całkowicie zwolniona z podatku dochodowego i nie trzeba wykazywać jej w rocznym zeznaniu PIT. Sytuacja ulega jednak zmianie, gdy transakcje mają charakter zorganizowany, powtarzalny i ciągły. Urząd Skarbowy może w takim wypadku zakwalifikować sprzedaż monet jako działalność gospodarczą, co pociąga za sobą konieczność zapłaty podatku oraz składek ZUS.
ZOBACZ AKTUALNE PROMOCJE BANKOWE: ODBIERZ DO 650 ZŁ PREMII ZA ZAŁOŻENIE KONTA
Uzyskane ze sprzedaży unikatowych pamiątek środki warto natychmiast zagospodarować w bezpieczny sposób. Trzymanie gotówki w domu generuje ryzyko kradzieży i prowadzi do utraty siły nabywczej przez inflację. Przelanie zysków z transakcji numizmatycznych na wysoko oprocentowaną lokatę bankową lub konto oszczędnościowe z promocyjnym oprocentowaniem pozwala generować pasywny dochód bez podejmowania jakiegokolwiek ryzyka inwestycyjnego.
Oficjalne źródło informacji: Narodowy Bank Polski, Komunikaty Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego oraz Archiwalne Notowania Domów Aukcyjnych WCN i Marciniak