Klienci nie zdążyli jeszcze ochłonąć po ostatnich podwyżkach smartfonów z Cupertino, a nad rynkiem zbierają się kolejne chmury cenowe. Apple zaakceptowało nowy cennik podzespołów od Samsunga, w ramach którego koszt kluczowych kości pamięci RAM wzrośnie aż o 33 proc. od pierwszego kwartału 2027 roku. Taka skala podwyżki na etapie fabrycznym stawia pod znakiem zapytania utrzymanie obecnych cen sklepowych kolejnych generacji urządzeń.

dodaj zgarnijpremie.pl do preferowanych źródeł w Google
Tegoroczna premiera linii iPhone 18 przyniosła zauważalną korektę w cennikach: bazowy wariant Pro startuje obecnie od 6299 zł, a model Pro Max to wydatek rzędu 6799 zł. Co gorsza, fala podwyżek pociągnęła za sobą również starsze modele w oficjalnej dystrybucji. Okazuje się jednak, że to może nie być koniec drenażu portfeli fanów sprzętu z logo nadgryzionego jabłka.
Wszystko za sprawą zakończonych niedawno renegocjacji umów dostaw między gigantami technologicznymi. Z doniesień południowokoreańskich mediów branżowych wynika, że Samsung przeforsował drastyczne podwyżki cen pamięci operacyjnej i masowej, które wejdą w życie na początku 2027 roku.
Sprawdź: Tyle wydasz na nowego iPhone’a 18 Pro i Max. Ceny znów idą w górę
Zarówno pamięć operacyjna DRAM, jak i masowa pamięć flash NAND podlegają cyklicznym wahaniom rynkowym, jednak skala nadchodzącej zmiany jest wyjątkowa. W trzecim kwartale 2026 roku stawki wynosiły odpowiednio około 1,50 dolara za gigabit pamięci LPDDR5X oraz 0,26 dolara za gigabit pamięci NAND.
Zgodnie z nowo podpisanym porozumieniem, od pierwszego kwartału 2027 roku stawki te wzrosną do:
Na pozór ułamki centów mogą wydawać się nieistotne, ale w skali nowoczesnego smartfona z 12 GB pamięci RAM i minimum 256 GB przestrzeni na dane oznacza to wzrost czystego kosztu produkcji o kilkadziesiąt dolarów na pojedynczym egzemplarzu. Przy dziesiątkach milionów produkowanych sztuk mówimy o miliardowych obciążeniach budżetu korporacji.
To może Cię zainteresować: Apple przekracza barierę 15 000 zł. Składany iPhone Duo szokuje ceną
Co ciekawe, amerykańscy negocjatorzy nie byli jedynymi, którzy usiedli do stołu z Samsungiem. Koreański koncern próbował narzucić podobne warunki innym czołowym graczom. Producenci tacy jak OPPO oraz vivo zdecydowanie odrzucili nowe stawki, decydując się na poszukiwanie tańszych alternatyw u mniejszych dostawców z Azji.
Apple postąpiło inaczej i przypieczętowało porozumienie. Wynika to przede wszystkim z restrykcyjnych wymogów jakościowych i ogromnego wolumenu zamówień, któremu mniejsi producenci półprzewodników nie byliby w stanie sprostać bez ryzyka opóźnień w łańcuchu dostaw. Dla giganta z Cupertino stabilność dostaw okazała się ważniejsza od twardej obrony dotychczasowych marż.
Zaakceptowanie wyższych kosztów na poziomie fabryki nie przekłada się automatycznie na natychmiastową podwyżkę w sklepach, ale drastycznie zawęża pole manewru producenta. Apple stoi obecnie przed trzema strategicznymi ścieżkami:
Dotychczasowa polityka cenowa spółki pokazuje, że w erze rosnącej inflacji technologicznej koszty rzadko kiedy są amortyzowane wyłącznie kosztem akcjonariuszy. Osoby planujące wymianę telefonu w najbliższym czasie powinny brać pod uwagę, że okienko na zakup flagowca w obecnych stawkach może stopniowo się zamykać.
Nie przegap: Apple podnosi ceny o 500 zł: Droższy iPhone 17 i starsze modele!
Oficjalne źródło informacji: @SemiconductorsX