Podpis prezydenta Karola Nawrockiego pod ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych rozbudził nadzieje na szybki spadek cen przy dystrybutorach. Sama ustawa nie zmieni jednak automatycznie kwot na pylonach. Kluczowa okazuje się stawka podatku VAT. Z najnowszej analizy rynku wynika, że powrót do preferencyjnej stawki 8 proc. przyniósłby kierowcom od 49 do 55 zł oszczędności na jednym tankowaniu i ponad 1000 zł w skali roku.

dodaj zgarnijpremie.pl do preferowanych źródeł w Google
Podpisanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych to ważny krok polityczny, który jednocześnie trafi do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Nowe przepisy mają zapewnić środki budżetowe na kolejną odsłonę programów osłonowych.
Warto jednak postawić sprawę jasno: nałożenie dodatkowej daniny na koncerny naftowe nie oznacza, że paliwo na stacjach automatycznie potanieje z dnia na dzień. Nowy podatek dotyczy rozliczeń finansowych spółek, a nie stawek widocznych na pylonach.
O tym, ile ostatecznie zapłacimy przy kasie, zdecydują konkretne ruchy taryfowe i podatkowe rządu.
Sprawdź: Orlen mocno obniża ceny paliw w hurcie. Na baku zaoszczędzisz do kilkunastu złotych
Aby zrozumieć, gdzie leży potencjał do obniżek, trzeba przyjrzeć się strukturze ceny każdego litra kupowanego na stacji. Jak wskazuje w swojej analizie Michał Stajniak, szef działu analiz domu maklerskiego XTB, kluczowy wpływ ma globalna cena surowca. Przy cenie baryłki ropy Brent na poziomie ok. 100 dolarów i kursie amerykańskiej waluty w okolicach 3,90 zł, sam koszt surowca wynosi około 2,44 zł w każdym litrze paliwa.
Reszta kwoty to podatki państwowe oraz marże. W przypadku benzyny Pb95 kosztującej 8,00 zł za litr podział wygląda następująco:
Łącznie daniny na rzecz państwa pochłaniają 41,7 proc. ceny benzyny. Jeszcze mocniej rozbieżność widać w przypadku oleju napędowego sprzedawanego po 9,01 zł za litr. Choć podatki stanowią w nim mniejszy udział (34,7 proc.), to marża rafineryjno-detaliczna sięga aż 3,46 zł na litrze – czyli o ponad połowę więcej niż przy benzynie.
Najsilniejszym narzędziem, jakim dysponuje rząd, aby natychmiast ulżyć kierowcom, jest stawka podatku VAT. Mechanizm ten był już stosowany w ramach wcześniejszych tarcz antyinflacyjnych, gdy podatek obniżano czasowo z 23 do 8 proc.
Gdyby rząd ponownie zdecydował się na ten krok przy obecnym poziomie cen hurtowych:
W praktyce kierowca tankujący popularny zbiornik o pojemności 50 litrów zapłaciłby:
W ujęciu jednego tankowania kwota kilkudziesięciu złotych może wydawać się zauważalna, ale prawdziwą skalę korzyści widać w skali całego roku.
Z wyliczeń analityków XTB wynika, że statystyczny polski kierowca pokonujący rocznie 15 tysięcy kilometrów samochodem spalającym średnio 7 litrów na 100 km zużywa w ciągu 12 miesięcy około 1050 litrów paliwa.
Przy obniżce stawki VAT do poziomu 8 proc. oszczędności wynoszą:
Wielu kierowców zastanawia się, dlaczego państwo nie obetnie po prostu akcyzy na paliwo. Okazuje się, że na ten krok polski rząd ma związane ręce ze względu na przepisy unijne.
Minimalna unijna stawka akcyzy na benzynę wynosi 359 euro za 1000 litrów, co przy obecnym kursie daje około 1,57 zł za litr. W Polsce akcyza wynosi 1,54 zł – czyli już teraz znajduje się na granicy limitu. Jeszcze bardziej jaskrawa sytuacja dotyczy diesla: stawka w Polsce to 1,15 zł za litr, podczas gdy unijne minimum wynosi 330 euro (około 1,44 zł).
Oznacza to, że polska akcyza na olej napędowy już teraz kształtuje się poniżej minimalnego poziomu wymaganego przez unijne dyrektywy. Próba dostosowania przepisów do unijnego prawa wprost skutkowałaby koniecznością podniesienia, a nie obniżenia tego podatku. Ewentualne manewry mogłyby dotyczyć jedynie czasowego zawieszenia opłaty paliwowej i emisyjnej, co dałoby maksymalnie około 30 groszy ulgi brutto na litrze.
Przeczytaj: Nowy program na tańsze paliwo? Padła jasna deklaracja rządu
W debacie publicznej często pojawia się postulat obniżenia cen hurtowych przez krajowe koncerny. Zapowiadane redukcje hurtowe rzędu 28–29 groszy na litrze przyniosłyby jednak kierowcy około 14 zł oszczędności na całym 50-litrowym baku, co przekłada się na około 300 zł zysku w skali roku.
To ponad trzykrotnie mniej, niż dałaby systemowa decyzja o obniżeniu stawki VAT do 8 proc. Sama presja na marże rafineryjne bez konkretnej tarczy podatkowej nie przyniesie zatem zauważalnego przełomu przy dystrybutorach.
Oficjalne źródło informacji: Kancelaria Prezydenta RP (komunikat dotyczący podpisania ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych) oraz raport analityczny domu maklerskiego XTB (opracowanie Michała Stajniaka, głównego analityka rynków surowcowych).