zgarnijpremie.pl » Wiadomości » Pułapka celna na Black Friday. Za zwrot nietrafionych ubrań zapłacisz podwójnie

Pułapka celna na Black Friday. Za zwrot nietrafionych ubrań zapłacisz podwójnie

17 września 2026 Komentarze ok. 6 minut czytania Oceń!
Oceń:
Klaudia Spurgiasz
Redaktorka portalu Zgarnijpremie.pl. Absolwentka komunikacji wizerunkowej (branding) …
[email protected]

Lipcowa likwidacja unijnego zwolnienia z opłat celnych sprawia, że nadchodzący Black Friday po raz pierwszy wiąże się ze sztywnym ryczałtem 3 euro za każdą grupę towarów zamawianych spoza UE. Dla kupujących prawdziwa pułapka pojawia się jednak po zakupach – fiskus nie odda ani centa z pobranego cła w razie odesłania nietrafionej paczki, co oznacza ryzyko finansowe i zwiastuje koniec darmowych zwrotów.

zwrot zagranicznej przesyłki e-commerce objętej nowym cłem ryczałtowym
Źródło zdjęcia: Shutterstock / Nowe unijne przepisy celne nie przewidują zwrotu pobranego cła przy konsumenckim odesłaniu paczki.

W skrócie:

  • Od 1 lipca 2026 r. zniesiono zwolnienie celne dla małych przesyłek do 150 euro – obowiązuje sztywny ryczałt 3 euro za pozycję taryfową.
  • Urząd celny liczy kategorie, a nie sztuki: zamówienie spodni i paska generuje 6 euro cła (ok. 26 zł), nawet jeśli paczka kosztowała kilkanaście euro.
  • Ministerstwo Finansów potwierdza: prawo odstąpienia od umowy nie daje prawa do odzyskania cła pobranego na granicy.
  • Sklepy spoza UE zmieniają regulaminy przed Black Friday – koszty nieodwracalnego cła zostaną potrącone z pieniędzy zwracanych klientom.

Tegoroczny listopad w bankowości i handlu zapowiada się wyjątkowo intensywnie. Łowcy okazji już sprawdzają promocje bankowe, w których za płatności kartą w sieci można zgarnąć premie gotówkowe oraz wysoki moneyback. Jednak planując wyprzedażowe zakupy na platformach zagranicznych, trzeba przygotować się na zupełnie nowe zasady fiskalne. Od 1 lipca 2026 roku Unia Europejska skasowała ulgę celną dla małych paczek o wartości do 150 euro, wprowadzając przejściową opłatę w wysokości 3 euro za każdą pozycję taryfową.

Dla kupujących polujących na okazje z azjatyckich platform oraz sklepów z Wielkiej Brytanii prawdziwy problem nie leży jednak w samej dopłacie przy odbiorze paczki. Prawdziwa pułapka finansowa zatrzaskuje się w momencie, gdy zamówione ubranie nie pasuje, a my decydujemy się na jego odesłanie.

Dlaczego skarbówka nie zwróci cła za odesłaną paczkę?

Przez lata polscy konsumenci przyzwyczaili się do bezstresowych zakupów w sieci: zamawiasz dwa rozmiary butów lub koszulki w różnych kolorach, przymierzasz w domu, a niepasujący wariant odsyłasz za darmo. W przypadku przesyłek sprowadzanych bezpośrednio spoza terytorium UE ten model właśnie stał się finansową pułapką.

Jak jednoznacznie wyjaśnia Ministerstwo Finansów, skorzystanie z 14-dniowego prawa do odstąpienia od umowy nie stanowi podstawy do unieważnienia zgłoszenia celnego ani zwrotu pobranych należności.

Z punktu widzenia prawa celnego towar został legalnie wprowadzony na obszar celny UE, procedura została zamknięta, a pobrane cło (3 lub 6 euro) definitywnie zasila budżet. Zgodnie z unijnym kodeksem celnym zwrot należności przysługuje niemal wyłącznie w sytuacji, gdy towar był wadliwy fabrycznie albo doszło do ewidentnej pomyłki nadawcy. Konsumenckie „rozmyśliłem się” oznacza bezpowrotną utratę opłaty.

Pisaliśmy o tym więcej tutaj: 45 zł ekstra do każdej paczki z Shein i Temu. Nowa opłata uderzy w tanie zakupy

Pułapka zwrotów: skarbówka nie oddaje pobranego cła

Największe wyzwanie natury finansowej nie dotyczy samego momentu sprzedaży, lecz procedury posprzedażowej. W handlu odzieżowym wskaźnik zwrotów sięga tradycyjnie od 25% do nawet 40%. W przypadku przesyłek transgranicznych pojawia się poważna bariera prawna.

Ministerstwo Finansów jednoznacznie wskazuje, że przepisy nie dają podstaw do unieważnienia zgłoszenia celnego tylko z powodu konsumenckiego odstąpienia od umowy. Jeżeli kupujący odeśle towar w ramach ustawowego prawa do namysłu, zapłacone przy wjeździe do Polski cło bezpowrotnie przepada. Nie ma tu mowy o żadnym automatycznym zwrocie środków z urzędu skarbowego.

Odrębne ścieżki procedury celnej dotyczą wyłącznie towarów wadliwych fabrycznie lub niezgodnych ze złożonym zamówieniem, co wymaga jednak formalnego postępowania reklamacyjnego. Przy standardowym odesłaniu niepasującego rozmiaru koszty celne stają się dla sklepu definitywną stratą.

Rachunek na granicy: jak urząd celny nalicza 3 i 6 euro?

Najczęstszym błędem kupujących jest mylenie pojedynczej sztuki towaru z pozycją celną. Ryczałt nie jest naliczany od każdej wyprodukowanej rzeczy, lecz od kodu taryfowego:

  • Jeden rodzaj asortymentu: Jeśli w paczce znajdują się cztery identyczne bawełniane koszulki, odprawa traktuje je jako jedną pozycję – cło wyniesie 3 euro (ok. 13 zł).
  • Różne kategorie w jednym koszyku: Jeśli do koszulki dorzucisz czapkę zimową lub pasek, w deklaracji pojawią się dwie odrębne pozycje. Opłata automatycznie wzrośnie do 6 euro (ok. 26 zł).
  • Złożone zamówienie: Trzy różne kategorie produktów (np. buty, kurtka i zegarek) to już 9 euro ryczałtu, niezależnie od tego, czy kupiono je na wyprzedaży za ułamek ceny rynkowej.

Co istotne, zamówienie paczki z brytyjskiej witryny wcale nie gwarantuje zerowej stawki celnej. Choć umowa handlowa między UE a Wielką Brytanią przewiduje preferencje, przysługują one wyłącznie produktom o potwierdzonym, brytyjskim pochodzeniu fabrycznym. Jeżeli odzież wysłana z angielskiego magazynu została uszyta w Azji, polski urząd celny naliczy pełną stawkę ryczałtową.

Warto wiedzieć: Te aplikacje oddają gotówkę za zakupy. Jak odzyskać do 200 zł?

Kto pokryje stratę? Sklepy kończą z darmowymi zwrotami

W handlu odzieżowym odsetek odsyłanych zamówień waha się standardowo między 25% a 40%. W realiach przed 1 lipca 2026 roku kosztem sklepu była jedynie logistyka powrotna. Dziś zagraniczny sprzedawca przy każdym zwrocie bezpowrotnie traci zapłacone cło importowe.

Co więcej, jeżeli klient poprosi o wymianę rozmiaru na właściwy, sprzedawca musi wysłać kolejną paczkę spoza UE. W tym momencie granica zostanie przekroczona po raz drugi, a urząd skarbowy naliczy kolejne 3 lub 6 euro opłaty celnej.

W reakcji na te koszty zagraniczne platformy modyfikują swoje regulaminy przed Black Friday:

  • Blokada opcji wymiany: Zamiast wysyłki innego rozmiaru sklepy decydują się wyłącznie na refundację pomniejszoną o opłaty importowe, zmuszając klienta do złożenia nowego zamówienia na własne ryzyko.
  • Potrącanie opłat ze zwrotu: Coraz więcej serwisów wprowadza klauzulę potrącania kosztów celnych oraz opłaty manipulacyjnej z kwoty zwracanej na konto klienta.
  • Likwidacja darmowych etykiet zwrotnych: Odesłanie paczki do magazynu w Wielkiej Brytanii lub Chinach na koszt konsumenta staje się regułą, co przy kosztach przesyłek kurierskich często przewyższa cenę samego produktu.

Nowy wymóg od 1 listopada: błąd w kodzie wstrzyma paczkę

Kolejną barierą, która zbiegnie się bezpośrednio ze szczytem wyprzedażowym, jest obowiązek podawania unikalnych identyfikatorów produktów w zgłoszeniach celnych od 1 listopada 2026 roku. Dotychczas platformy mogły uzupełniać te dane dobrowolnie.

Komisja Europejska uszczelnia system kontroli bezpieczeństwa towarów, co w praktyce oznacza jedno: paczki z niekompletną dokumentacją lub błędnymi numerami seryjnymi trafią do kontroli manualnej. Kupujący, którzy liczą na szybką dostawę prezentów przed świętami, muszą liczyć się z ryzykiem zatrzymania przesyłek na granicy na wiele tygodni.

Polując na okazje w tegoroczny Black Friday, warto zatem dokładnie analizować nie tylko sam procent rabatu w koszyku, ale przede wszystkim lokalizację magazynu wysyłkowego i regulamin posprzedażowy platformy. W nowych realiach podatkowych pozorna oszczędność kilkunastu złotych przy zakupie może skończyć się stratą kilkudziesięciu złotych, gdy rzecz okaże się za mała.

Oficjalne źródło informacji: Ministerstwo Finansów / Komisja Europejska/ DlaHandlu.


Sprawdź też

Sprawdź też

Komentarze (0)