Prawie 12,35 tys. zł brutto – tyle wynosi przeciętne wynagrodzenie w polskiej administracji rządowej po ubiegłorocznych podwyżkach. Ta kwota tworzy jednak złudne wrażenie powszechnego dobrobytu w urzędach. W rzeczywistości pensje w sektorze publicznym są skrajnie spolaryzowane: podczas gdy dyrektorzy inkasują miesięcznie niemal 17 tys. zł na rękę, pracownicy w komendach terenowych otrzymują mniej niż 5,5 tys. zł netto. Sprawdziliśmy oficjalny raport Kancelarii Premiera i przeliczyliśmy rządowe stawki na realne kwoty wypłacane na konto.

dodaj zgarnijpremie.pl do preferowanych źródeł w Google
ORządowe statystyki płacowe potrafią tworzyć zafałszowany obraz rzeczywistości. Gdy opinia publiczna słyszy, że statystyczny urzędnik zarabia już ponad 12,3 tys. zł brutto miesięcznie, w społeczeństwie odżywa mit sowicie opłacanej biurokracji. Najnowsze dane ze sprawozdania przedstawionego Prezesowi Rady Ministrów przez Szefową Służby Cywilnej Anitę Noskowską-Piątkowską pokazują jednak zupełnie inną strukturę wydatków państwa na pensje.
Owszem, przeciętne miesięczne uposażenie całkowite w służbie cywilnej wzrosło nominalnie o 8,9 proc. i zamknęło się kwotą 12 347 zł brutto (ok. 8 740 zł netto). Za tym wskaźnikiem stoi jednak potężne rozwarstwienie dochodów, w którym wąska grupa najlepiej opłacanych menedżerów winduje statystykę całego, liczącego ponad 120 tysięcy osób korpusu.
Oficjalny podział korpusu służby cywilnej obejmuje sześć szczebli zaszeregowania. Zamiast operować wyłącznie kwotami brutto, które nie mówią prawdy o zasobności portfela, zestawiliśmy je z szacunkową wypłatą netto (dla standardowej umowy o pracę, pracownika powyżej 26 lat, z podstawowymi kosztami uzyskania przychodu i bez uwzględnienia wpłat na PPK):
Różnica między fotelem dyrektorskim a stanowiskiem wspomagającym wynosi blisko 11 tysięcy złotych czystego dochodu co miesiąc. Co kluczowe z perspektywy rynku pracy, to właśnie specjaliści oraz pracownicy obsługi stanowią trzon kadrowy urzędów – oznacza to, że przeważająca część zatrudnionych w administracji nie osiąga poziomu wyliczanej przez rząd średniej.
Sprawdź też: Ile naprawdę zarabia nauczyciel? Wypłaty powyżej 10 tys. zł
Drugim biegunem podziału płacowego w Polsce nie jest stanowisko, lecz adres instytucji. Rządowy raport dobitnie unaocznia finansową przepaść dzielącą centralne gmachy w Warszawie od urzędów wykonawczych w regionach.
Na szczycie drabiny płacowej plasują się ministerstwa oraz Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Łączna średnia dla tej grupy osiągnęła 15 928 zł brutto (ok. 11 125 zł netto). Kiedy jednak zajrzymy do pojedynczych instytucji, dysproporcje stają się jeszcze bardziej jaskrawe:
Całkowitym przeciwieństwem warszawskich gabinetów jest terenowa administracja zespolona, a w szczególności cywilni pracownicy struktur mundurowych. W powiatowych oraz miejskich komendach policji przeciętna płaca całkowita nie osiągnęła nawet progu 7,5 tys. zł brutto. Dla zatrudnionego tam specjalisty oznacza to przelew w granicach zaledwie 5 450 – 5 500 zł netto.
W ujęciu nominalnym ubiegłoroczna podwyżka na poziomie 8,9 proc. była dla pracowników sektora publicznego zauważalnym impulsem finansowym. W przeciwieństwie do lat ubiegłych, gdy galopujące ceny niemal w całości pochłaniały waloryzacje uposażeń, tym razem bilans okazał się korzystny.
Po zestawieniu dynamiki płac ze wskaźnikami inflacyjnymi realny zysk urzędników wyniósł 5,3 proc. Oznacza to faktyczne zwiększenie siły nabywczej pensji w administracji, choć w przypadku pracowników najniższych szczebli realna kwota wzrostu wciąż ledwo rekompensuje skumulowane koszty życia z poprzednich sezonów.
Warto wiedzieć: Tyle wyniesie średnia pensja w 2027 r. Rząd podał nowe dane
Za zmianami w budżetach poszła również rozbudowa struktur państwowych. W skali roku średnie zatrudnienie w korpusie służby cywilnej zwiększyło się o 1 642 etaty (wzrost o 1,4 proc.), osiągając poziom 123 201 etatów.
Struktura zatrudnienia w administracji publicznej zachowuje przy tym wybitnie kobiecy profil. Z rządowych danych wynika, że kobiety obsadzają aż 74 proc. wszystkich stanowisk w korpusie. To one w przeważającej mierze wykonują codzienną pracę merytoryczną w inspektoratach, skarbowości i urzędach wojewódzkich, najczęściej przy stawkach znacznie odbiegających od dyrektorskich średnich.
Oficjalne źródło informacji: Serwis Samorządowy PAP.