Ustawowy wiek emerytalny w Polsce nie zostanie podniesiony – zapewniła minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Mimo pojawiających się pomysłów zrównania progu dla kobiet i mężczyzn, w rządzie panuje zgoda co do utrzymania obecnych 60 i 65 lat. Brak zmian w prawie nie oznacza jednak braku presji finansowej: z wyliczeń ZUS wynika, że decyzja o odejściu na emeryturę dokładnie w dniu urodzin może kosztować nawet kilkaset złotych miesięcznie mniej na pasku świadczenia.

dodaj zgarnijpremie.pl do preferowanych źródeł w Google
Dyskusje o konieczności podniesienia lub zrównania wieku emerytalnego w Polsce powracają regularnie przy okazji kolejnych raportów demograficznych. Tym razem jednak ze strony Ministerstwa Rodziny padła jednoznaczna deklaracja: rząd nie planuje zmian w przepisach ustalających granicę przejścia na świadczenie.
Jak podkreśliła minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, wśród członków rządu panuje pełne zrozumienie w tej kwestii. Głównym argumentem przeciwko zmianom ustawowym jest wola obywateli – Polacy w zdecydowanej większości sprzeciwiają się jakiemukolwiek wydłużaniu obowiązkowej aktywności zawodowej. Obecny próg wynosi 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn i w najbliższym czasie te granice pozostaną nienaruszone.
Sprawdź też: Waloryzacja emerytur może być wyższa niż planował rząd. Mamy symulację kwot
Choć prawo nie zmusza do dłuższej pracy, dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują wyraźny trend: Polacy coraz częściej sami decydują się na odroczenie momentu przejścia na garnuszek państwa lub łączą pobieranie świadczenia z dalszą pracą zarobkową.
Obecnie w Polsce pracuje ponad 900 tysięcy osób mających ustalone prawo do emerytury. To wynik o połowę wyższy niż dziesięć lat temu. Pokazuje to, że rosnąca aktywność seniorów staje się faktem bez konieczności wprowadzania przymusu prawnego. O decyzji przesądzają dwa czynniki: chęć zachowania dotychczasowej stopy życiowej oraz świadomość, jak działa algorytm wyliczania emerytur.
Polski system emerytalny opiera się na prostej zasadzie zdefiniowanej składki. Zgromadzony na koncie i subkoncie kapitał (po waloryzacjach) dzieli się przez prognozowane dalsze trwanie życia w miesiącach (podawane w tablicach GUS).
Oznacza to, że każdy dodatkowy rok pracy przynosi podwójną korzyść finansową:
W praktyce każdy przepracowany rok po osiągnięciu 60. lub 65. roku życia zwiększa comiesięczne świadczenie średnio o 10 do nawet 15 procent.
Przykładowo: jeśli wyliczona emerytura dla 60-letniej kobiety wynosiłaby 3 000 zł brutto, odroczenie przejścia na emeryturę o zaledwie 12 miesięcy może podnieść tę kwotę do około 3 300 – 3 450 zł brutto miesięcznie. W perspektywie kilku lat pobierania świadczenia oznacza to różnicę sięgającą dziesiątek tysięcy złotych. To właśnie ten rachunek ekonomiczny, a nie ustawa, jest dziś najskuteczniejszym mechanizmem zatrzymującym pracowników na rynku.
W przestrzeni publicznej co pewien czas pojawiają się propozycje zmian. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zwracała uwagę na potrzebę debaty o zrównaniu wieku emerytalnego obu płci – na przykład na poziomie 62–63 lat. Taki krok oznaczałby podwyższenie wieku dla kobiet, ale jednoczesne skrócenie czasu pracy dla mężczyzn.
Różnica pięciu lat między płciami w Polsce jest wyjątkiem na tle większości państw Unii Europejskiej, gdzie wiek emerytalny jest w pełni zrównany lub stopniowo dostosowywany do rosnącej długości życia. Mimo tych ekonomicznych i demograficznych argumentów, stanowisko resortu rodziny zamyka obecnie drogę do jakichkolwiek projektów ustawowych w tej materii.
Warto wiedzieć: Masz emeryturę poniżej 4616,56 zł? Złóż ten wniosek i zaoszczędź 366 zł
Zamiast przymusu administracyjnego resort rodziny wskazuje na potrzebę tworzenia warunków sprzyjających seniorom, którzy chcą pozostać aktywni. Chodzi przede wszystkim o organizację stanowisk pracy i wymiar etatu.
Jednym z testowanych rozwiązań jest pilotaż skróconego czasu pracy z zachowaniem pełnego wynagrodzenia, który trwa przez cały 2026 rok. Wnioski i rekomendacje legislacyjne z tego programu mają zostać przedstawione na początku 2027 roku. Krótszy dzień pracy lub 4-dniowy tydzień roboczy mógłby stać się dla wielu osób w wieku 60+ kompromisem pozwalającym zachować dobre dochody bez nadmiernego obciążenia zdrowia.
Oficjalne źródło informacji: Deklaracja minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk w wywiadzie dla dziennika „Fakt” z 5 października 2026 r.; oficjalne dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) dotyczące liczby aktywnych zawodowo emerytów oraz algorytm wyliczania świadczeń na podstawie tablic trwania życia GUS.