W Radzie Dialogu Społecznego domykają się prace nad gruntowną przebudową prywatnych oszczędności emerytalnych. Projekt nowego konta IKE+, które miałoby zastąpić dotychczasowe IKE i IKZE, z pozoru wygląda jak finansowy prezent: jeden wysoki limit wpłat przekraczający 36 tys. zł, odliczenie aż 32 proc. wpłat prosto od podatku oraz premie od państwa sięgające 7500 zł. W pakiecie rekomendacji znalazł się jednak zapis, który dla wielu obecnych ciułaczy brzmi alarmująco: ryczałtowy podatek w wysokości 5 lub 10 proc. pobierany przy wypłacie środków po sześćdziesiątce. Przeliczyliśmy, co taka zmiana oznacza dla portfela i czy posiadacze dotychczasowych kont mają powody do obaw.

Trzeci filar emerytalny w Polsce od lat cierpi na tę samą przypadłość: dla przeciętnego Polaka różnica między Indywidualnym Kontem Emerytalnym (IKE) a Indywidualnym Kontem Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) bywa zbyt skomplikowana. Zespół roboczy działający przy Radzie Dialogu Społecznego – skupiający organizacje pracodawców (BCC, Lewiatan, Pracodawcy RP), związki zawodowe (Solidarność, OPZZ, FZZ) oraz przedstawicieli KNF i rządu – postanowił przeciąć ten węzeł gordyjski.
Zamiast dwóch oddzielnych produktów na stole leży propozycja stworzenia jednego: IKE+. Główne założenia pakietu prezentują się następująco:
To właśnie te dwa ostatnie punkty wywołują najwięcej emocji wśród osób, które już teraz odkładają na emeryturę.
Przeczytaj: Wypłata z IKE – sprawdź, co powinieneś o niej wiedzieć!
Najsilniejszym atutem projektowanego IKE+ jest zmiana konstrukcji ulgi podatkowej. Dotychczasowe IKZE premiuje przede wszystkim osoby zamożniejsze. Wpłatę na IKZE odlicza się bowiem od dochodu:
Projekt IKE+ zakłada wprowadzenie ulgi wynoszącej 32 proc. wpłaconej kwoty, ale odliczanej bezpośrednio od należnego podatku, a nie od podstawy opodatkowania.
Oznacza to, że każdy oszczędzający – o ile płaci wystarczająco wysoki podatek dochodowy w ciągu roku – odzyska dokładnie tyle samo: wpłata 10 000 zł przełoży się na 3200 zł zwrotu w portfelu, bez względu na to, czy zarabia pensję minimalną, czy znajduje się w najwyższych widełkach zarobkowych. Dla młodych osób (do 26. roku życia), które z racji zerowego PIT nie miałyby od czego odpisać ulgi, zaproponowano wirtualny „bank ulg” do wykorzystania w kolejnych latach pracy.
O ile ulga na wejściu brzmi atrakcyjnie, o tyle warunki wyjścia budzą uzasadniony niepokój. Dziś zasada IKE jest prosta i czytelna: wpłacasz z opodatkowanych już pieniędzy, ale po osiągnięciu 60. roku życia wypłacasz każdą złotówkę bez podatku Belki i bez podatku dochodowego. Czysty kapitał i czysty zysk.
W koncepcji IKE+ pojawia się mechanizm znany z IKZE: ryczałtowy podatek od całej wypłacanej kwoty w momencie przejścia na emeryturę. Dyskutowane są dwie stawki: 5 proc. lub 10 proc.
Dla kogoś, kto wybierał tradycyjne IKE właśnie po to, by mieć święty spokój z fiskusem i nie oddawać państwu ani procenta od zgromadzonego majątku, taka zmiana oznacza zamianę gwarantowanego zwolnienia na opodatkowanie całego uzbieranego kapitału.
Sprawdź: Lokaty czy obligacje – co się bardziej opłaca w 2026 roku?
Aby zrozumieć realny wpływ tej propozycji na portfel, przygotowaliśmy kalkulację dla konkretnego scenariusza: oszczędzający regularnie wpłaca 10 000 zł rocznie przez 15 lat (suma wpłat: 150 000 zł), a dzięki inwestycjom w obligacje i ETF-y kapitał na koniec okresu wynosi 250 000 zł (150 000 zł wpłat + 100 000 zł zysku).
Jak prezentuje się bilans zysków i potrąceń podatkowych w zależności od wybranego konta?
Wniosek z wyliczenia: Dla kogoś, kto dopiero zaczyna odkładanie i co roku skrupulatnie odbiera 32 proc. ulgi w PIT, IKE+ jest matematycznie bezkonkurencyjne – potężny zwrot na wejściu w pełni rekompensuje ryczałt na mecie. Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej w przypadku osób, które już zgromadziły pieniądze na starym IKE.
Sedno problemu tkwi w prawach nabytych. Posiadacze obecnych kont IKE wpłacali pieniądze z pensji już opodatkowanej i nie otrzymywali z tego tytułu żadnego zwrotu z urzędu skarbowego. Zgodzili się na brak bieżącej ulgi w zamian za solenną obietnicę państwa: ani grosza podatku przy wypłacie na emeryturze.
Gdyby środki ze starych IKE zostały automatycznie przekształcone w IKE+ i objęte nowym ryczałtem 5 lub 10 proc., oznaczałoby to podwójne opodatkowanie tych samych oszczędności. Obywatel, który zgromadził na IKE np. 200 000 zł, musiałby przy wypłacie oddać fiskusowi 10 000 zł lub 20 000 zł, mimo że państwo nie dołożyło do jego wpłat ani złotówki ulgi.
W środowisku finansowym nie brakuje obaw, że taka zmiana podkopałaby i tak kruche zaufanie Polaków do państwowych programów emerytalnych. Wspomnienie zmian w Otwartych Funduszach Emerytalnych z 2014 roku oraz konieczność cyklicznego autozapisu do Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) sprawiają, że każda próba naruszenia pierwotnych zasad budzi natychmiastowy opór.
Jakakolwiek ustawa wdrażająca IKE+ musiałaby zawierać bezwzględną klauzulę ochronną: dotychczasowe środki zgromadzone na IKE muszą pozostać w 100% zwolnione z podatku, a nowe zasady mogłyby dotyczyć wyłącznie nowych dopłat.
To warto wiedzieć: Wypisałeś się z PPK? Właśnie tracisz 2290 zł rocznie [WYLICZENIA]
Najważniejsza wiadomość na dziś brzmi: rekomendacje grupy roboczej przy RDS nie są obowiązującym prawem. To zestaw propozycji eksperckich, do których Ministerstwo Finansów podchodzi z rezerwą m.in. z powodu ogromnych kosztów, jakie budżet poniósłby przy powszechnej uldze 32 proc. Nie ma obecnie gotowego projektu ustawy ani oficjalnego harmonogramu prac w Sejmie.
Oznacza to, że w 2026 roku oszczędzamy na dotychczasowych zasadach:
Wstrzymywanie się z wpłatami na IKE czy IKZE z obawy przed zmianami byłoby błędem. Nawet jeśli koncepcja IKE+ trafi na ścieżkę legislacyjną, proces uchwalania prawa i okresy przejściowe zajmą wiele miesięcy. Będziemy na bieżąco monitorować losy tego projektu na ZgarnijPremie.pl, sprawdzając, czy deklarowana ochrona kapitału z dotychczasowych kont znajdzie się w oficjalnych przepisach.
Oficjalne źródło informacji: Rekomendacje zespołu roboczego ds. III filaru przy Radzie Dialogu Społecznego (RDS), doniesienia dziennika „Parkiet” oraz analizy przygotowane przez serwis analizy.pl.
dodaj zgarnijpremie.pl do preferowanych źródeł w Google