Aż 77 proc. dorosłych Polaków kupuje w sieci przynajmniej raz w miesiącu, a ustawowe 14 dni na odstąpienie od umowy traktujemy jako gwarancję bezpieczeństwa. Jednak nowe dane pokazują drugą stronę medalu: ponad jedna czwarta europejskich konsumentów otwarcie przyznaje się do nadużywania zasad zwrotów. Kupowanie ubrań na jedno wyjście, generowanie fałszywych zdjęć wad przez sztuczną inteligencję czy sztuczne dobijanie wartości koszyka do darmowej dostawy przestają uchodzić na sucho. W odpowiedzi sprzedawcy sięgają po przepisy pozwalające potrącić nawet kilkadziesiąt procent wartości zwracanej rzeczy, a uczciwi klienci tracą prawo do darmowego odesłania paczki.

dodaj zgarnijpremie.pl do preferowanych źródeł w Google
Zakupy przez internet stały się dla większości z nas codzienną rutyną. Z danych Fundacji Polska Bezgotówkowa wynika, że przynajmniej raz w miesiącu w e-sklepach kupuje aż 77 proc. dorosłych Polaków. Jednym z fundamentów tego zaufania jest prawo do odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni bez podawania jakiejkolwiek przyczyny.
To, co miało być tarczą ochronną dla kupującego, dla wielu stało się jednak polem do finansowych manipulacji. Raport firmy Ravelin, przygotowany na podstawie ankiet z ponad 6 tysiącami konsumentów w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech, obnaża skalę zjawiska: do świadomego nadużywania procedur zwrotu przyznaje się średnio 27 proc. badanych. Na czele zestawienia znaleźli się Brytyjczycy (37 proc.), wyprzedzając Francuzów (33 proc.) i Niemców (25 proc.).
Rosnącym problemem jest tzw. recydywa zwrotowa. Z badania wynika, że 20 proc. osób notorycznie nadużywających systemu deklaruje, że kupuje produkty online od razu z zamiarem ich odesłania, podczas gdy w całej populacji taki zamiar deklaruje zaledwie 3 proc. kupujących.
Kreatywność nieuczciwych klientów przybiera różne formy, ale w raportach sprzedawców powtarza się kilka dominujących schematów:
Warto wiedzieć: Te aplikacje oddają gotówkę za zakupy. Jak odzyskać do 200 zł?
Wielu kupujących żyje w przekonaniu, że 14-dniowe prawo do zwrotu oznacza pełną bezkarność. To poważny błąd prawny.
Zgodnie z art. 34 ust. 4 Ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta:
Konsument ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy.
Co to oznacza w praktyce? Klient ma prawo przymierzyć sukienkę czy buty w domu dokładnie tak, jak zrobiłby to w przymierzalni w galerii handlowej. Jeśli jednak ubranie pachnie perfumami, nosi ślady podkładu, proszku do prania, potu lub ma zagięcia na podeszwie, sprzedawca ma prawo wycenić utratę wartości.
W takiej sytuacji sklep nie musi odsyłać rzeczy z powrotem – może jednostronnie pomniejszyć zwracaną kwotę o 20, 40, a w skrajnych przypadkach nawet o 80 proc. wartości produktu, jeżeli rzecz nadaje się już wyłącznie do sprzedaży w outlecie jako używana. Obowiązek udowodnienia uszkodzenia spoczywa na przedsiębiorcy, dlatego magazyny e-commerce coraz częściej rejestrują proces rozpakowywania paczek za pomocą kamer wysokiej rozdzielczości.
Utrzymywanie bezpłatnych zwrotów to dla branży handlowej gigantyczny koszt logistyczny. Magazynowanie, ponowna kontrola jakości, czyszczenie, prasowanie i ponowne pakowanie odzieży kosztują od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu złotych na pojedynczej paczce.
W efekcie sklepy, które przez lata konkurowały polityką „darmowych zwrotów bez pytań”, masowo wycofują się z tych udogodnień:
Zamiast ryzykować spór ze sprzedawcą, potrącenie pieniędzy czy utratę konta klienta, warto korzystać z w pełni legalnych mechanizmów obniżania rachunków za zakupy online.
Najprostszą metodą jest korzystanie z serwisów cashback. Platformy takie jak Picodi, goodie czy LetyShops współpracują oficjalnie z setkami sklepów internetowych. Przechodząc do sklepu przez dedykowany link, otrzymujemy z powrotem na konto określony procent wydanej kwoty (zazwyczaj od 2 do 8 proc., a w promocjach powitalnych nawet kilkanaście procent). Pieniądze te są w pełni legalnym rabatem, który można wypłacić na własne konto bankowe bez konieczności kombinowania z koszykiem.
Warto również pamiętać o zasadach bezpiecznego mierzenia: metki odcinajmy dopiero w momencie, gdy mamy stuprocentową pewność, że produkt zostaje w naszej szafie. W razie odesłania towaru zachowajmy oryginalne opakowanie i potwierdzenie nadania paczki – to jedyny skuteczny dowód w sytuacji, gdy przesyłka rzeczywiście zaginie w sortowni kurierskiej.
Nie przegap: PKO BP podkręca cashback na Allegro. Do wzięcia nawet 10% zwrotu
Oficjalne źródło informacji: